Rok 1980.  Rejs S/Y Basset na Karaiby. 

Rejs prowadził właściciel jachtu Witek Kępka.

Załoga: Barbara Kobylińska, Paweł Mensz, na etapie Kopenhaga - Dover dołączył Janek Tramer.

Basset powstał w maszoperii, której celem było wybudowanie serii małych jachtów do żeglugi oceanicznej. Został zwodowany w 1978r. w Gdyni.

1979r. Na Bassecie w Gdyni: Witek Kępka i Krystyna Król 'Królewna'

Po załadowaniu około tony prowiantu 3 sierpnia 1980 r. S/Y Basset z 3-osobową załogą wyruszył w rejs. 

W dniu wypłynięcia Paweł Mensz udziela wywiadu

W Kopenhadze do Witka, jego żony Barbary i Pawła dołączył Janek Tramer, który dowodził Bassetem na etapie do Dover.

Janek Tramer, Witek Kępka i Paweł Mensz
Basset manewruje pod żaglami

Witek, Barbara, Paweł i Janek w Cuxhaven
Prace przy jachcie w Dover

W Dover trzeba było uszczelniać okucia pokładowe, które ucierpiały podczas sztormu na Morzu Północnym. Janek wyokrętował w Anglii, a Basset z 3-osobową załogą pożeglował trasą przez Lizbonę, Kadyks, Casablankę, Maderę, Wyspy Kanaryjskie na Antyle.

Żegluga w pasatach - Paweł na wachcie
Witek i Barbara na Atlantyku

Na Oceanie
Wreszcie na Karaibach

Przez miesiąc eksplorowali wyspy i rafy, płynąc przez St.Lucia dotarli do Wyspy Montserrat. Tu przyszła na świat Marianna, córka Barbary i Witka. Po 2 tygodniach wyokrętował Paweł Mensz, który samodzielnie wyruszył na podbój Ameryki.

Karaiby, nie wszędzie skomercjalizowane
Na Bahamach zabrakło stopy wody...

Witek z Barbarą i Marianną popłynęli dalej, odwiedzając wiele wysp na Karaibach i na Bahamach. Rejs zakończył się w czerwcu na Florydzie, w Fort Laudardale.

Rodzina osiadła na stałe w USA.    Strona Witka i Barbary

Ciekawostka z rejsu 
Stoimy na kotwicy, gdzieś na Karaibach, a pogoda jest wcale nie tropikalna, wieje i jest zimno - wspomina Witek. - Siedzimy skuleni w mesie popijając ciepłą herbatę. Na wyposażeniu mieliśmy radiomagnetofon "Marta", ówczesny szczyt techniki, produkowany w Polsce na licencji Grundinga. Marta dzielnie odbierała sygnały czasu gdzieś do 1/3 Atlantyku, dalej zamilkła. Po drugiej stronie oceanu odbierała tylko stacje hiszpańskie. Kręcimy namiętnie gałkami Marty i nagle odzywa się głos "Tu Polskie radio Warszawa, program III". I był to głos naszej koleżanki klubowej, Pepity. Poczuliśmy się, jak dotknięci czarodziejską różdżką. Łączność trwala chwilę, potem Pepita odpłynęła w eter, a my pozostaliśmy w oszołomieniu przez resztę wieczoru.

Komentarze