Rok 1981. Wyprawa jachtu "Horn"
- nadesłał Leszek Kosek
Jacht zbudowali właściciele: Marek Grychczyński i Leszek Kosek.
Jakiś czas przed wprowadzeniem stanu wojennego Marek Grychczyński z załogą wypłynął z Gdyni jachtem Horn i potem jacht już nigdy do PRL-u nie wrócił.
załoga: Krzyś Kraśniewski 'Biczu', Kryśka Kozakiewicz, Robert Kujawa 'Lucek' i Stefanek – z AKM z Gdyni.
trasa: Karaiby, kanał Panamski, Ekwador, później Marek pożeglował w kierunku cieśniny Beringa i Anchorage na Alasce.
![]() |
| S/Y Horn. |
![]() |
| Marek Grychczyński za sterem. |
Marek wysztandrował Horna na ktorejś z wysp Galapagos, żeby posadzić podczas odpływu kadłub na plaży i oskrobać dno z barnacles i innych takich “przylepek”. Potem nastąpił przypływ i jacht odpłynął.
Gdy wybuchł w Polsce stan wojenny, Prezydent Reagan nadał zieloną kartę wszystkim obywatelom PRL-u, którzy wtedy przebywali w USA, a później można było starać się o obywatelstwo ( - Marek Grychczyński).
Relacja Leszka Koska
W 1984 roku, zaraz po odwołaniu stanu
wojennego, ja wyjechałem z PRL w kierunku na San Francisco - mówi Leszek. Najpierw autobusem z Polski do Bremy, potem statkiem PLO do Nowego Jorku, gdzie kupiliśmy vana i przejechaliśmy w poprzek USA do San Francisco, żeby przejąć Horna. Jacht został przebudowany na slup, bezanmaszt usunięto. W rejs prowadzony przez Leszka Koska wyruszył także Jacek Lilpop z WYCu (II of.) oraz Dariusz Kazimierski (I of./navigator) AKM Gdynia, Paweł Boćkowski (III of./mechanik) AKM Gdynia i Lloyd Dawson, weteran US Army. Trasa wiodła z San Francisco (VII84) przez Markizy (Nuku Hiva 3VIII84) do Polinezji Francuskiej - atol Raroia (sławny z podróży tratwy Kon-Tiki Thora Heyerdahla, która tu sztrandowała, tylko kilkadziesiąt lat wcześniej) i Papeete na Tahiti. W Papeete zakończyli rejs Jacek, który skaleczył nogę na rafie i Amerykanin, a zaokrętował się młody Peter, Australijczyk. Dalej s/y Horn popłynął do Neiafu na wyspie Vava'u w archipelagu Tonga (25X84), gdzie dosiadł się Manfred Freze – marynarz Australijskiej Marynarki Handlowej z Melbourne. - Do Sydney weszliśmy 27XI1984r. i tak zakończył się rejs WYC s/y Horn po Pacyfiku.
![]() |
| Leszek jako Neptun, od lewej: Pawel Bockowski, Lloyd Dawson i Jacek Lilpop. |
Leszek Kosek osiadł na stałe w Australii.
Tak wspomina Leszka Bolek Uryn:
Leszek „Les” Kosek, to mieszkajacy w Australii znany polski podroznik (zeglarz) i odkrywca. Uczestnik zeglarskiej wyprawy wokol Hornu, czlonek wyprawy Polskiego Klubu Gorskiego w Himalaje (1982). Dokonal wielu wypraw w glab australijskiego Outbacku (m.in. dwukrotnie przemierzyl slynna Pustynie Simpsona). Profesjonalny przewodnik, hunter, konsultant mysliwski, pisarz i dziennikarz, przyjaciel Aborygenow, eksplorator Afryki.
Outback to terytoria centralnej Australii, gdzie temperatura dochodzi do 50 stopni C. (w sloncu, bo cienia nie ma).
Leszek radzi: Uważaj, Outback jest piekny, ale i niebezpieczny. Zyja tam jadowite weze, krokodyle ludojady i grozne nietoperze. Jadowite zaby i pustynne psy dingo. Nawet slimaki sa tu jadowite, a przyjaznie wygladajace dziobaki maja kolce jadowe. Spotkany na drodze kangur czy kazaur moze ci tak „dokopac", ze nie przezyjesz... moga cie one dopasc nawet na parkingu przy campingu. Wiecej zgonow jest przez atakujace kangury niz krokodyle (sic!).
I nie zapomnij o masce chroniacej usta, nos i oczy przed niesamowita iloscia much (kup sobie „tropikal strenght” i psikaj po calym ubraniu chroniac sie przed owadami, pajakami, skolopendrami, robakami i… pijawkami). Spotykajac i fotografujac koale pamietaj, ze misiaczek potrafi zeskoczyc z drzewa i zaatakować (sic!). A ten platający sie kolo obozu piesek to grozny, dziki dingo1.
Pamietaj – namiot stawiaj daleko od wody (krokodyle) i mimo goraca nos wysokie buty i dlugie spodnie (weze)… W XIX w. zbudowano "dingo fence" - wysokie na 1,8m ogrodzenie, ciagnace sie 5600km przez pld-wsch. Australie, w celu ochrony zyznych terenow, sluzacych do wypasu owiec, przed dingo!
Wspomnienia Leszka z rejsow po Pacyfiku




Komentarze
Prześlij komentarz